Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
dzienwktorympekloniebo
Rok 2014. Mam 22 lata. Jestem juz po kilku latach dosyc ciezkiej pracy. Nigdy nie odkladalem pieniedzy. W sumie nawet nie mialem jak poniewaz samotnosc doskwierajaca mi na codzien zmuszala mnie do czestych wyjazdow do polski gdzie krazyly ciagle moje mysli. Dziewczyn bylo dookola sporo. Nigdy nie mialem z nimi jakiegos wiekszego problemu. Szczerze je uwielbialem. Szczerze bylem dla nich mily, lubilem z nimi rozmawiac lubilem ich sluchac. Moze dlatego i one to odwzajemnialy bo w dzisiejszych czasach czesciej spotykamy denne podrywy. Wiele razy sie „zakochiwalem” ...na okreslony okres czasu. Nie dlatego ze nudzily mi sie ale dlatego ze to nie bylo „to” lub one same szly dalej. Marzyla mi sie milosc(tak wiem, w wieku 22 lat to bylo dziwne ale ja nigdy nie bylem „standardowy”). Myslalem o tych wszystkich niewiastach czesto. Dobrze pamietalem tylko kilka. Najbardziej w pamieci utwily mi dwie. L i N. I to wlasnie ta druga. Ta tajemnicza N ktora pamietalem z daaawnych lat. Pamietalem jak zakochany totalnie czekalem na jej przyjazd zagladajac za okno co 3,5 sekundy. Nie wiem czy odwzajemniala to uczucie o ile mozna tak bylo to wtedy nazwac bo co mozna czuc w wieku 13-14? lat.(oczywiscie ze mozna) Bylo naprawde swietnie ale... Wszystko rozplynelo sie naturalnie. Mlodzi, zalezni od kogos nie byli wstanie pokonac odleglosci jaka ich wtedy dzielila. Cierpialem strasznie. Jednak czas zalatwil wszystko. Przez kolejne lata nigdy o niej nie zapomnialem uciekajac myslami co jakis czas w przeszlosc. Jednak na mojej drodze dorastajacego czlowieka pojawialy sie „kolejne” dziewczyny ktore troche zamazywaly tamte obrazy. W koncu w wieku buntowniczym zaczalem to postrzegac jako milosc wakacyjna. Bagatelizujac ja calkowicie. Problem polegal na tym ze w srodku myslac o najlepszych rzeczach jakie mi sie przytrafily to byla jednak na pierwszym miejscu. W wieku lat 18 poznalem moja jeszcze niedawna przyjaciolke. Prawdziwa przyjaciolke L, ktora nie przypadkowo pojawila sie rowniez w tej dwojce. Przy niej moglem powracac do wspomnien o N. opowiadac, wyobrazac i marzyc co by bylo gdyby. Piec lat naszej genialnej znajomosci pozbawionej, porzadania, cielesnosci oczywiscie musialo sie przeistoczyc w „cos wiecej”... i w tym momencie skonczyla sie mozliwosc wracania do N. Nie dlatego ze nie bylo z kim. Dlatego ze moja glowa wciaz byla zaprzatana czyms innym. Chwila. Chwilami bardzo krotkimi. Kazdorazowe wybudzenie z letargu powodowalo jednak smutek. Nie wiem czemu zawsze do niej wracalem. Moze dlatego ze widywalem w jej oczach szczera chec do mojej osoby? Kochalem ja. Kocham do dzisiaj. Ale juz inaczej. Wroce jednak do N. Dziewczyna sliczna, mila o niesamowitych oczach. Kocham jej...zęby. Serio. Nie wiem jak to mozliwe ale ma piekne kły jak wampir. Sa tak sliczne i pociagajace ze do dzisiaj pamietam jak wyobrazalem sobie je wbijajace w moja szyje. Oczywiscie nie dla krzywdy a przyjemnosci. Przyjemnosci ktorej nigdy nie zaznalem. Moglem. Jednak...odszedlem. Dlaczego? Do dzisiaj szukam kolejnych powodow i im czesciej je znajduje tym bardzo wydaja mi sie zadne. Ale wtedy nie byly...Gdy bylem na ostatniej prostej z N wydarzylo sie kilka rzeczy w bardzo krotkim okresie czasu ktore rozbily mi caly swiat. Z kilkuletniego zakochania wyszlo...nic. Wracajac z Polski, po spotkaniu (wspanialym!!!) z N dowiedzialem sie ze stracilem prace. Nie mialem oszczednosci. Dzien pozniej przyszedl moj wyrok z sadu ktora przylutowal mi po kieszeni wdeptujac mnie w ziemie. Nieobecnosci w szkole spowodowaly moje wyrzucenie z niej. Kolejny raz...Mialem 22 lata. Co mialem zrobic? Wyjazdy do polski nie wchodzily w gre. Wciaz mieszkalem z matka. Bylo tak wygodniej. Ona tez nie pomagala mi w tej sytuacji. Zostalem sam. Z jednej strony mialem...gowno a z drugiej byla N. Co mialem jej wtedy zaproponowac? "Daj mi czas(duzo czasu) az stane na nogi i wtedy bedzie spoko?" Mialem to powiedziec do pieknej, nieznajomej dziewczyny ktora i tak nie moglaby byc pewna co bedzie pozniej? Wracajac do domu myslalem jeszcze o tym aby ja sciagnac tutaj ale po tych informacjach nie bylo nawet cienia szansy. Wiedzialem ze jesli bede chcial to utrzymac bede meczyl siebie i ja jeszcze bardziej. Wybralem wyjscie mozliwie najmniej dotkliwe. Tak mi sie wtedy wydawalo. Dzisiaj postapil bym zupelnie inaczej. Ale wtedy brakowalo mi tych 4 lat do podejmowania takich decyzji. Wybralem ''rozstanie''. Chcialem to zrobic szybko. Nawet kosztem jakosci aby przejsc z tym do porzadku dziennego i u mnie i u niej. Łudziłem sie. Nie udalo sie przynajmniej dla mnie. W srodku mialem nadzieje ze u niej tez nie i jakos to sie cofnie ale sie nie udalo. Musialem wytrwac i wytrwalem. Dzisiaj brzmi to jak marny scenariusz marnego filmu(te moje problemy) ale dla chlopaka 22 letniego ktory jest "sam" gdzies tam daleko byl to koniec swiata. Nie moglem sobie tego wybaczyc. Nie sadzilem aby kiedys wybaczyla mi to N. Dzisiaj juz na szczescie wiem. Ponownie czas zrobil swoje. Rany sie zrosly ale bylo pewne ze sie kiedys otworza. Nie pomylilem sie. Otworzyly sie i to z wielkim impetem. Spotkalem ja niedawno. Jest jeszcze slodsza, jeszcze piekniejsza i jeszcze bardziej pociagajaca niz byla kiedys. Ale juz nie moja... PS: Wiem ze ktos to przeczyta. Wiem ze teraz to czytasz. Wiem ze czytasz i nie wiele rozumiesz. Ja wielu rzeczy sam nie rozumiem chociaz sam je tworzylem. To nie koniec tej opowiesci. Jest jeszcze wiele slow ktore chcialbym wypowiedziec i wypowiem. Bo wiem ze przeczytasz. Wiem to. Jeśli chcesz to pytaj... I witaj.
— p.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl